sobota, 30 stycznia 2016

Dziś jest ten dzień! Nasz drugi a może pierwszy ślub!

Pamiętam swój pierwszy ślub. Pierwszy bo cywilny, którego nie chciałam. A może chciałam ale nie w taki sposób. Nic mnie tak nie denerwowało jak moja przyszła teściowa wcinała się do wszystkiego, co chcieliśmy zrobić i mieć. Nie cierpiałam jej gadania. Tego czy tamtego nie będzie ponieważ ktoś tego może nie lubić. To był mój ślub i to ona powinna się dostosować do mnie a nie ja do niej. Muszę zapamiętać i przy urządzaniu Amelii ślubu dawać jej pełną kontrolę. Natomiast jeżeli chodzi o mnie to osobiście byłam pełna wątpliwości wzięcia ślubu z Kamyczkiem. Pamiętam słowa swojej siostry która mówiłam, że jeżeli będę chciała uciec przed ślubem ona zrobi to ze mną ale jeżeli będę chciała zostać będzie stać za mną. Tak było była ze mną nie tylko ona ale cała rodzina. Było miło choć w głowie widziałam cały czas zieloną tabliczkę.
Nie skorzystałam z niej. Później nasze życie układało się różnie. Były wzloty i upadki. Po doświadczeniach z rodzicami zakładałam, że my również się rozstaniemy. Wiem jest to śmieszne ale tak czułam. Zawsze Kamilowi powtarzałam, że ślub kościelny oczywiście wezmę ale ze swoim Księciem z bajki. Po czterdziestce. A czemu po czterdziestce. Może właśnie jest to kwestia wzorców osobowych. Moja mama zaczęła inne nie wiem czy lepsze ale samodzielne życie właśnie po czterdziestce. 

Przez dziesięć lat czekałam na księcia, który gdzieś tam krążył po mojej głowie i mówił czekaj może się obudzę. Dziś jest ten dzień. Dziś nie przeszkodzi nam nic i nikt. Nie mam w głowie niczego innego niż wspomnień związanych z Kamilem. Wymazałam wszystko ze swojej głowy. Zaczynamy nasz nowy etap w życiu.Życie z Bogiem z miłością i skrzydłami. Czemu skrzydłami? Postanowiłam, że całkowicie zmienię swoje życie. To o czym marzę ale zawsze obawiałam się ryzyka. Jeżeli dziś tego nie zrobię będę żałować. A ja czuję że to właśnie moja cząstka mnie. Dziś jest nasz ślub. Zrobiony po naszemu. My decydowaliśmy o tym co będzie i w jaki sposób. Dziś wiem to czego nie wiedziałam kilka lat temu. Nie ważne jest cały świat. Ludzie odchodzą i przychodzą ale zostajemy my z naszymi dziećmi, które od małego podglądają nas jak mają żyć. 
Ważne jest to aby nasze dzieci były tak samo albo bardziej szczęśliwsze od nas!